Zadanie 28

Wysłuchaj uważnie utworu i wykonaj zadania:Kogo gąsienica spotkała na łące? Co powiedziała dziewczynka, kiedy ją zobaczyła? Czy gąsienica też uważała, że jest brzydka? Co postanowiła gąsienica?. W jaki sposób to zrobiła? Co wydarzyło się potem? Kogo zobaczyła, kiedy wypadła z kokonu? Czy gąsienica wiedziała o tym, że nastąpiła przemiana? Jak zakończyła się ta opowieść?

Opowiadanie „Nikt mnie więcej nie zobaczy”

Gąsienica uważa się za bardzo piękną i nie ominęła ani jednej kropli rosy, żeby się w niej nie przejrzeć. - Ach, co to za uroda! – szeptała, oglądając ze wszystkich stron swój pospolity pyszczek i wyginając grzbiet, żeby popatrzeć na dwa złociste prążki. - Szkoda, że nikt nie zwraca na mnie uwagi! Aż raz zdarzyło się, że po łące chodziła dziewczynka i zbierała kwiaty. Gąsienica czym prędzej wypełzła na największy kwiatek.

Dziewczynka spostrzegła ją i powiedziała: - Co to za brzydactwo! - Ach tak! – syknęła obrażona gąsienica. - Wobec tego nikt, nigdy, nigdzie, za nic na świecie, w żadnym wypadku i w żadnych okolicznościach więcej mnie nie zobaczy! Daję na to słowo honoru, uczciwej gąsienicy! Skoro się dało słowo honoru – należy go dotrzymać, zwłaszcza kiedy się jest gąsienicą. I gąsienica wpełzła na drzewo. Z pnia na sęczek, sęka na gałąź, z gałęzi na gałązkę. Wyciągnęła z pyszczka jedwabną niteczkę i zaczęła się nią owijać. Snuje się niteczka, owija gąsienicę raz, drugi, trzeci, dziesiąty, setny... i wreszcie gąsienica zniknęła w miękkim jedwabnym kokonie. - Och, jaka jestem zmęczona! – westchnęła – ale owinęłam się znakomicie. W kokonie było ciepło... i nudno. Gąsienica ziewnęła raz, potem drugi i zasnęła. Mijał dzień za dniem. Letni wietrzyk kołysał gałązką, szeleściły cicho liście, a obrażona gąsienica spała i spała.

Obudziła się wreszcie – widocznie słońce musiało mocno dogrzewać, bo w końcu upał był nieznośny. - Muszę przewietrzyć trochę mój domek! – postanowiła i wyskrobała małe okienko w kokonie. - Ach, jak pięknie pachną kwiaty, gąsienica wychyliła się nieco – nikt mnie tu wśród listków nie zauważy, co mam sobie żałować powietrza – pomyślała. Wychyliła się jeszcze troszeczkę, znowu troszeczkę i... wypadła ze swojej kryjówki!

Ale zamiast spaść z drzewa na ziemię uniosła się do góry. I nagle na tej samej łące zobaczyła tę samą dziewczynkę – co za wstyd – pomyślała – że jestem brzydka, to nie moja wina, gorzej że teraz wszyscy będą mnie nazywać kłamczuchą. Dałam słowo honoru, że nikt mnie więcej nie zobaczy i słowa nie dotrzymałam. Hańba! - Zrozpaczona upadła na trawę. A wtedy nadbiegła dziewczynka i zawołała: - Ach, jaki piękny! - Czyżby to o mnie mowa? – szepnęła zdziwiona gąsienica – zdaje się, że o mnie. I wierz tu ludziom! Dziś mówią tak a jutro zupełnie inaczej.

Na wszelki wypadek przejrzała się jednak w kropli rosy. - Cóż to takiego? W lusterku ktoś nieznajomy z długimi, bardzo długimi wąsami. Wygięła grzbiet. Na grzbiecie są dwa piękne, kolorowe skrzydła! - Patrzcie, patrzcie stał się cud – jestem motylem! I kolorowy motylek poszybował wysoko nad łąką, bo przecież on nie dawał motylkowego słowa honoru, że nikt go nie ujrzy.